Jestem dziś na prawdę podekscytowana...
Właściwie to nie od dziś ale od wczoraj, bowiem właśnie wczoraj weszłam w posiadanie wiedzy, która wzbudziła we mnie na nowo nadzieje na ujarzmienie mojego językowego zacofania. Było, a wlaściwie jest, ono niestety bardzo znaczne i każdy kto mnie zna wie, że moje wielkie pragnienie znajomości języków nijak się miało do umiejętności ich uczenia się.
Próbowałam już wielu rzeczy, szukając ciagle nowych sposobów przemówienia do mojej opornej natury.
Po wielu próbach w tym temacie wiedzialam jedno, że muszę zaatakować mój umysł w jakiś przebiegły sposób, bowiem tradycyjne sposoby wkuwania słówek, niestety, w moim przypadku nie zdawały egaminu.
Wkuwanie suchych treści, z resztą, wzbudzało we mnie zawsze bunt, co prowadziło do tego, że nawet szkolne regułki z matematyki i fizyki mówiłam zawsze własnymi słowami. Ku zaskoczeniu nauczycieli mówiłam sensownie, choć, przyznawali że niekonwencjonalnie.
Cóż regułki można było przerobić na ludzki język. Można było je przede wszystkim zrozumieć i opisać po swojemu. Ale słówka w obcym języku? W jakimś konkretnym kontekście owszem, ale pojedyńcze?
Po prostu MASAKRA.
Nie mogłam zgodzić się z drugiej strony z tym, że wiedząc tyle o umyśle, podświadomości i zdając sobie sprawę z jej ogromnych możliwości, muszę się skazywać na tak mechaniczne podejście do wiedzy... i zwyczjnie KUĆ.
Przecież to było cofanie się do kamienia łupanego...
Czułam, że musi istnieć jakiś inny sposób, jakieś niekonwencjonalne podejście do tego tematu i ...oto jestem u celu!
Moja wyobraźnia wczorajszego wieczora została tak skutecznie pobudzona, że nie mogę się doczekać kiedy usiądę do nauki tych przeklętych słówek:) Już wczoraj z resztą jakby mimochodem zapamiętałam sporo nowych i dreszcz podniecenia wstrząsał mną, na myśl o tym co mogę osiągnąć poświęcając na to pełną uwagę. Co ciekawe zabawę przy tym miałam przednią.
Nigdy wcześniej nie przypyszczałabym, że taka niewielka książeczka, może zrobić we mnie taką rewolucję. Nie rozumiem teraz jak mogłam tak zwlekać z jej kupieniem? Ot głupota ludzka...
Kilka słów do autora :))
O dzięki Ci Autorze za ten dar niebios!!
niemieckie słówka , angielskie słówka , hiszpańskie słówka
Może coś jest ze mną nie tak... ale od zawsze miałam jakieś dziwne awersje do firmowej odzieży.
Problemem, tylko w niewielkim stopniu, była ich wysoka cena.
Nie chodziło mi też o ich jakość.
Mój organizm bronił się zwyczajnie przed noszeniem czyjegoś znaczka.
Czy to dewiacja?...
Może wynika to z tego, że zawsze byłam daleka od przynależności do organizacji i od wszelkich emblematów, które klasyfikowały by mnie do jakiejś grupy.
Harcerstwo, Szkolne Towarzystwo Przyjaźni Polsko – Radzieckiej, Oazy i Fankluby omijałam dużym łukiem.
Te parę przypadków utożsamiania się, jakie mi się przydażyły w życiu, z filozofią czy religią, a tym samym z określoną grupą społeczną, skutecznie wybiło mi z glowy kolejne próby.
W temacie wspomnianej odzieży, problem by w zasadzie dla mnie nie istniał, gdyby te uznane firmy nie afiszowały sie tak ze swym logo.
- ?! ..Absurd ! - ktoś krzyknie.
Cóż to fakt, że dla większości ludzi właśnie to jest ta rodzynka w cieście, dla której warto je zjeść. Niestety nic na to nie poradzę, że ja czuję się w takich ciuchach po prostu jak słup ogłoszeniowy.
Spójrzmy jednak na to z mojej strony.
Zakładasz buty Lacoste, skarpeki Adidasa, spodnie Diesela, koszulkę Esprita, czapeczkę Nike, że nie wspomnę już o intymnym Triumfie i pięknie wszystko ze sobą współgra, tylko ten mały szkopuł... Logo na każdej z tych rzeczy.
A czym jest Logo jak nie unikatalnym imieniem firmy, a czasem nawet wręcz bywa autentycznym nazwiskiem właściciela bądź projektanta.
I kołacze się we mnie pytanie, jak można w takim wypadku być jeszcze sobą nosząc na ciele tyle firm, korporacji, i nie daj Boże, indywidualnych osób, na raz.
Jak można jeszcze udźwignąć własną niepowtażalną, indywidualność?
I jak można, przede wszystkim, przekrzyczeć własnym komunikatem do świata, wszystko to co krzyczy zanim otworzysz usta?
W sytuacji gdy reklamy atakują nas na każdym kroku, a my staramy się od nich uciekać czasem przez wymyślne systemy unikania spamu i reklam telewizyjnych.
Chyba niepostrzeżenie, sami staliśmy się ni mniej ni więcej powierzchnią reklamową gotową do dzierżawy J Czyniąc z tego, co ciekawe, ogromy przywilej i, co absurdalne, słono za to płacąc.
Ot życie.... pełne jest zagadek...
DODATEK z oSTATNIEJ CHWILI ....
TERMIN MAPY w 2008 znajdziesz na moim Blogu w rozdziale "startowa" to najnowszy wpis
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak sobie przypomnę naszą niedawną symbiozę o poranku, to uśmiecham się sama do siebie.
Tego dnia wstaliśmy dużo wcześniej niż zwykle, specjalnie po to by jeszcze przed pracą wykonać własną mapę skarbów.
Nie wiem czy jakakolwiek inna priorytetowa sprawa mogłaby nas wyrwać z ramion Morfeusza, ale co robi z człowieka pragnienie realizacji marzeń, szczególnie gdy termin taki zdarza się tylko raz w roku.
Ledwo więc przytomni zasiedliśmy do stołu uzbrojeni w papier, nożyczki i przybory do klejenia..
Początek był dziwny bo i pora jak wspomniałam nieludzka, ale i wprawy jakby mało. Prace ręczne owszem przerabialiśmy ale trochę dawno, i jakoś tak utarło się w dorosłym świecie, że takowe zajęcia do poważnych nie należą więc się ich raczej unika.
Grzegorz, na codzień zaradny mężczyzna, bezradnie zawisł nad białą kartą papieru.
- Od czego tu zacząć?
Marzeń sporo, o nie nie trudno, ale jak je wyrazić, jaką nadać formę?
W moim przypadku też nie było lepiej. Okazało się bowiem, że jak przychodzi co do czego, to o skonkretyzowane, wyraźnie określone i jednoznaczne marzenia, trudno. Wszystko gdzieś pływa, niby jest, ale egzystuje bez formy, bez charakterystycznych szczegułów, bez wizji.
Najśmieszniejsze jest też w tym wszystkim to, że inne sprawy zawsze wydają mi się pilniejsze, bardziej sensowne niż moje własne marzenia.
Może to wymówka lub niewiara w realizację, a może po prostu lenistwo?
Tak czy owak zaczęliśmy. Przez nastepną godzinę niczym dzieci w przedszkolu, otoczeni ścinkami papieru i taśm klejących nadawaliśmy formę naszym celom W tle Mozart, zapach kadzidełka i białe świeczki, a ja z każdą kolejną ilustracją, będącą symbolicznym odzwierciedleniem moich marzeń, wkręcałam się coraz bardziej.
Początkowo wydawało mi się, że nigdy nie będę w stanie wypełnić przestrzeni kartki, potem okazało się jednak, że muszę wycinać coraz to mniejsze kawałeczki, by umieścić jeszcze jedno i jeszcze jedno marzenie.
Czułam się jakbym rozwijała swoje dawno zwinięte skrzydła, które nieco ścierpły, a nawet skarłowaciały. W rezultacie tego twórczego uniesienia, koniec pracy wymusił na mnie brak miejsca na kartce. Każdy jej zakamarek był już zapełniony.
Zawiesiliśmy swoje mapy obok siebie na drzwiach.
Grzegorz spojrzał na moją i skwitował....
- ...Ty to chyba masz większe wymagania niż ja...
No cóż, pewnie tak... ale czy nie po to właśnie jesteśmy na tym świecie, by doświadczać, uczyć się i poznawać swoje możliwości?
Dlatego więc w tym jednym przypadku, w przypadku marzeń, nie wskazana jest powściągliwość.
Teraz moja mapa, tak skrajnie mało powściągliwa, wisi na widoku.
Zerkam na nią codziennie... i wiesz co? ... Każdego wieczora, gdy kładę się spać, po prostu słyszę jak moje marzenia szeleszczą wzrostem....
PS:
Mapę skarbów wykonuje się raz w roku, w pierwszy nów po przesileniu wiosennym. W tym roku (2007) był to siedemnasty kwiecień.
Jeśli masz ochotę otrzymywać ode mnie podobne, ciekawe informacje z dziedziny ducha, wpisz się na moją liste mailingową.
Formularz znajdziesz po prawej stronie u dołu strony.
Będzie mi bardzo miło dzielić się z Tobą inspirującymi nowinkami,
a Ty otrzymasz na powitanie ode mnie ebooka PODĄŻAJ ZA MARZENIAMI
wtorek, 16 marca 2010
Licznik odwiedzin: 4424

Z wykształcenia jestem plastykiem,ale jestem także wróżką i astrologiem (www.omani.eu)
Zawsze szukałam swego miejsca w życiu
i po 35 latach jestem
jakby nieco bliżej celu.
Interesuje mnie świat
w swej duchowej konstrukcji,
wszystko to co skrywa się
pod jego widoczną powierzchnią...
A sporo tego jest.
Wpisz się na moją listę mailingową, a otrzymasz w prezencie inspirującego EBOOKA i stały dopływ cennych dla ducha informacji.