Deszczowy dzień jakich wiele tutaj, skłania do reflekscji. Problem w tym, że z przyczyn podobno zależnych ode mnie, refleksje te bywają mało optymistyczne. Rzeczywistość bowiem wciska się boleśnie wszystkimi szparami w moje życie, i tak czasem doskwiera, że na prawdę bliska jestem wiary w jej realność. No właśnie dzień ten, a może nie tylko dzień ale równeż moje upierdliwe przeziębienie, stawia mnie w konfrontacji z moim o świecie przekonaniu. Może właśnie po to jest ten kryzys, by sprawdzić na ile silne są moje cele i światopogląd. Hmm mając siedem kwadratur w kosmogramie urodzeniowym chyba nie powinnam się dziwić, że życie co rusz daje jakieś zadania i sprawdza na jakim etapie jestem. W sumie dzięki temu się rozwijam. tak... zadziwia mnie jednak zawsze w takich momentach jak dziś, to dlaczego przy takiej wiedzy jaka mam na temat tego co realne a co nie, daję się ciągle wkręcać w te śmieszne rebusy życia. Ja tworze rzeczywistość mojego otoczenia, dlaczego więc pozwalam by w niej było tyle bałaganu? Tracę spokoj wewnetrzny martwiąc się totalnie bezensownymi sprawami. Szkoda energii przecież, a już tyle razy okazało się że sprawy same się rozwiązują i najczęściej wtedy gdy ja się zupełnie poddaję. Czemu więc czasem jest mi tak trudno uwierzyć w opiekę kosmosu, aniołów opaczności. Człowiek ma jednak oporną duszę.
I ten wczorajszy wypadek, dotknięcie anioła.. Gdyby nie podszept i ułamki sekund Grzegorz już mógłby nieżyć. zareagował zanim cokolwiek się wydarzyło...sam zadziwia się jak to możliwe. Nie mam wątpliwości, że to była opaczność, jeszcze nie jego czas, ale co chce nam kosmos powiedzieć przez te wydarzenia? jest i czuwa? A my niewdzięczni co jakiś czas zapadamy na amnezję i dajemy wciągać się w jakieś igraszki codzienności, która jakże żałosnie czasem próbuje przekonać nas o swej realności.. czas wrócić do zródła, znaleźć właściwy dystans nie problemy życia są przecież głównym powodem naszego istnienia, ale poznawanie kim jesteśmy i czym jest świat.
..hmmm to tak jak pierwsze spotkanie, trochę tremy, nieśmiałość i fascynacja zarazem. Obnażanie własnego wnętrza w tym miejscu ma być wyzwaniem na dzisiaj. Czy mu sprostam? Czy uda mi sie mówić otwarcie o sobie samej i świecie mnie otaczającym. Moich barwach i przestrzeniach, zaułkach i potknięciach życia. Pierwsze koty za płoty...próbuje...
czwartek, 18 marca 2010
Licznik odwiedzin: 4432

Z wykształcenia jestem plastykiem,ale jestem także wróżką i astrologiem (www.omani.eu)
Zawsze szukałam swego miejsca w życiu
i po 35 latach jestem
jakby nieco bliżej celu.
Interesuje mnie świat
w swej duchowej konstrukcji,
wszystko to co skrywa się
pod jego widoczną powierzchnią...
A sporo tego jest.
Wpisz się na moją listę mailingową, a otrzymasz w prezencie inspirującego EBOOKA i stały dopływ cennych dla ducha informacji.